|
8.12.2014
Kup kalendarz i pomóż
Wydany po raz drugi kalendarz
"Powiat kluczborski - Stąd Jesteśmy" cieszy się sporym zainteresowaniem,
także ze względu na jego cel. Kupując dołączoną do niego cegiełkę
pomagamy w leczeniu 6-letniego Błażeja z Bąkowa i 23-letniej Ani
z Chocianowic. Chętni mogą się też zgłaszać do Referatu Promocji w
Starostwie. Uwaga! Kalendarz będzie rozprowadzany podczas naszego
Świątecznego Jarmarku.
Kalendarze są rozprowadzane wraz z dołączonymi do nich cegiełkami (15 zł
za szt.) w pokoju nr 410 w Starostwie Powiatowym w Kluczborku pokój nr
410. Można też dzwonić pod nr 77 418 52 18, wew. 153 - 155.

Tak jak w poprzedniej edycji autorem zdjęć do kalendarza jest Maciej
Knapa, któremu udało się uchwycić występujące w nim osoby w scenerii lub
pozie nawiązującej ich pracy czy pasji, czyli do tego co przyniosło im
sukces lub do tego sukcesu prowadzi. Według takiego właśnie klucza
dobierał scenerię. Kiedy nie można było zrobić zdjęcia w otoczeniu
związanym z pracą czy pasją bohatera zdjęcia,
trzeba było "zagrać" adekwatnym gestem czy symbolem. Tak było w
przypadku Sylwii Nasiadko, producentki telewizyjnej z USA. Udało się
wykorzystać jej wizytę w rodzinnym Wołczynie, a zamiast studia
wykorzystać inne tło, a nacisk położyć na symbol i gest.
Na kartach kalendarza znaleźli się m.in.:
Aneta Martynów, redaktor naczelna polskiej edycji "Women's Health
i redaktor prowadząca magazynu "Men's Health", który jest absolutnym
liderem wśród lifestylowych miesięczników dla mężczyzn. Absolwentka
kluczborskiego "Ogólniaka".
Zespół "Bakshish", legenda polskiej muzyki reggae. Wielu
miłośników tego gatunku o Kluczborku usłyszało właśnie dzięki
Bakshishowi. W obecnym składzie zespołu z Kluczborka pozostali -
założyciel i lider zespołu Jarek "Jarex" Kowalczyk i basista Damian
Poprawa. Wspomagają ich: Krzysztof Niedźwiedzki, Michał Kotas i Janusz
Binkowski.
Zbigniew Sikora, od 18 lat - aktor Teatru Muzycznego w Gdyni, a
wcześniej Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu. Według recenzentów
prezentuje starą szkołę polskiego aktorstwa opartą na nienagannym
warsztacie i drobiazgowym przygotowaniu. Dzieciństwo spędził w
Wołczynie, a młodość w Kluczborku.
Jarosław Przybył, uznany sędzia piłkarski, którego największym
dotychczasowym osiągnięciem jest prowadzenie ubiegłorocznego finału
Polski. Sędziuje mecze piłkarskiej ekstraklasy, a na co dzień uczy w
wychowania fizycznego
w Publicznym Gimnazjum nr 5 w Kluczborku.
Jacek Nizinkiewicz, dziennikarz "Rzeczpospolitej", pracował m.in.
w "Przekroju", Radiu ZET, portalu Onet.pl, współpracuje
z "Playboyem",
"Press", "Teraz Rock". Przeprowadza wywiady z czołowymi postaciami
polskiej secny politycznej oraz osobowościami świata sztuki i kultury.
Wołczynianin, absolwent kluczborskiego "Mechanika".
Sławomir "Sowa" Puchała - muzyk i perkusista. Współpracował m.in.
z Dodą, Perfectem, Patrycją Markowską, Gienkiem Loską, Wojtkiem Ezzatem,
Stachurskym, Anią Dąbrowską, in-Grid, Catherine, Magdą Tul, Kapelą
Pieczarków, Bipolar Bears. Pierwsze kroki stawiał w kluczborskich
zespołach, dziś jako ceniony perkusista sam promuje debiutujących
artystów.
Sylwia Nasiadko, dziennikarka i producentka amerykańskiego AOL
Studios i HuffPost Live, internetowej telewizji należącej do Huffington
Post, jednego z najbardziej wpływowych portali na świecie. Pochodzi z
Wołczyna, do którego zawsze chętnie wraca ze swojego ukochanego Nowego
Jorku.
Aleksandra Ziora, była wokalistka znanego zespołu Sumptuastic,
posiadaczka pięciooktawowego głosu, który wywoływał ten sam efekt, czyli
"ciary" i publiczności i deszcz nagród na muzycznych przeglądach. Talent
swój rozwijała w Młodzieżowym Domu Kultury.
Aleksandra Blana, jedna z prekursorek Zumby w Polsce, pierwsza
instruktorka tej formy fitnessu na Opolszczyźnie. Wielokrotna
organizatorka i uczestniczka lokalnych oraz ogólnopolskich maratonów
Zumby w Polsce oraz bicia rekordów w liczbie osób ją tańczących. Na co
dzień - właścicielka klubu fitness.
Adam Sokołowski - od lat wygrywa wszystkie konkursy wiedzy o
sporcie. Dzięki zwycięstwom w turniejach. Począwszy od 1992 r., był na
prawie wszystkich igrzyskach olimpijskich. Przez sportowców nazywany
"Królem polskich kibiców". Zawodowo - ceniony kluczborski notariusz.
Kamil Radom, wokalista zespołu HORYZONT, którego utwory coraz
częściej można usłyszeć w ogólnopolskich stacjach radiowych i
telewizyjnych. Współpracuje także z Opole Gospel Choir, z którym
wielokrotnie występował na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu.
Pochodzi z podbyczyńskich Polanowic.
Tomasz Wójcik, gitarzysta znanego zespołu Maleo Reggae Rockers,
kompozytor aranżer. Przez wiele lat członek legendarnej kluczborskiej
grupy Bakszysz. Współpracował przy projektach m.in. Joszko Brody,
Sidneya Polacka (T.Love), Jarka "Jarexa" Kowalczyka. Nikt nie potrafi
reggae na gitarze tak jak on.
Wydanie kalendarza to pomysł
Referatu Promocji, Turystyki i Kultury kluczborskiego Starostwa. Skład i
druk wykonało Studio Reklamy Agenda.
Oto artykuł z "Kulis Powiatu" o Błażeju i Ani, którzy potrzebują naszej
pomocy i o ludziach dobrej woli, którzy im pomagają. Dołączcie do nich,
np. nabywając kalendarz, może nawet nie jeden - rekordzista, usłyszawszy
jaki jest cel wziął 10 sztuk.
Można więcej... .
6 - letni Błażej Michalski walczy z chłoniakiem,
23 – letnia Ania Szropa z dnia na dzień straciła władzę
w nogach. Oboje dzielnie zmagają się ze swoimi chorobami i na szczęście
mogą liczyć na pomoc sąsiadów, znajomych, a nawet całkiem obcych ludzi.
Ania Szropa kilka miesięcy temu wyszła na spacer ze swoim czworonożnym
pupilem i już nie wróciła o własnych nogach.
Dziecko żywe aż nadto
Błażejek Michalski ma 6,5 roku. We wrześniu został uczniem pierwszej
klasy szkoły podstawowej w Bąkowie.
- Zawsze był dzieckiem zdrowym, dynamicznym, żywym aż nadto –
mówi mama Aleksandra Michalska. - Chłoniak pojawił się nagle.
Trzy miesiące temu Błażeja zaczęła boleć prawa noga. Ale ustalanie
powodu dolegliwości trwało sporo czasu.
-
Pojechaliśmy do lekarza pierwszego kontaktu – opowiada pani
Aleksandra. - Pani doktor zleciła
badanie krwi, także pod kątem reumatyzmu. Wyniki wyszły bardzo dobre,
hemoglobina 13,6, żadnych śladów jakiegoś zapalenia. Nic, co mogłoby
budzić niepokój. Byliśmy jeszcze u ortopedy na konsultacji, ale on
również nic nie stwierdził.
Przez trzy tygodnie Błażej brał antybiotyk przepisany przez lekarkę. W
tym czasie doszły kolejne objawy.
- Syn zaczął się skarżyć na bóle brzucha, a panie w szkole zwracały
uwagę, że jest apatyczny, śpiący i nie chce pracować – relacjonuje
Aleksandra Michalska. - Myślałam, że to wszystko efekt
antybiotykoterapii. Ale kiedy Błażejowi spuchły powieki, wiedziałam, że
naprawdę z synem jest coś nie tak. Spodziewałam się zapalenia nerek.
Chłopczyk trafił najpierw do szpitala w Opolu, a stamtąd na oddział
nefrologiczny we Wrocławiu.
- Okazało się, że to nowotwór złośliwy, wieloogniskowy chłoniak
Burkitta – mówi mama Błażeja. - Choroba bardzo agresywna związana
przede wszystkim
z zaburzeniami odporności, która może zaatakować organizm dosłownie w
ciągu zaledwie 24 godzin. Nie wykazuje żadnych wcześniejszych symptomów.
Błażejek od dwóch miesięcy przebywa w Klinice Hematologii we Wrocławiu.
Przeszedł już trzy cykle chemioterapii i czekają go kolejne, bowiem ma
bardzo dużo komórek nowotworowych rozsianych po całym organizmie.
- Dzielnie walczy z chorobą, jest naprawę małym bohaterem –
wyjaśnia Aleksandra Michalska. - Po chemioterapii nie mógł jeść ani
nawet otwierać buzi, tak mocno zadziałały leki, ale ani na moment nie
stracił wiary w to, że niebawem znów będzie zdrowy. My z mężem też nie.
Jeden spacer zmienił życie
Ania Szropa z Chocianowic do niedawna wiodła normalne życie 23 – latki.
Miała swoje pasje, spotykała się z koleżankami i była prawą ręką mamy
Ewy.
- Mieszkamy tylko we dwie, ale do choroby Ani jakoś dawałyśmy radę
– opowiada pani Ewa. - Ja pracowałam w sklepie,
a córka od czasu do czasu jeździła zarobić na Zachód.

Kilka miesięcy temu Ania poszła z psem na spacer. Już nie wróciła o
własnych nogach.
- Upadłam na podwórku i nie umiałam wstać – tłumaczy. - Nogi
miałam jak z waty.
Ania trafiła na oddział neurologiczny szpitala w Opolu. Miała robione
trzy badania rezonansowe, tomografię, EEG, USG, punkcję, konsultowali ją
psycholog i okulista. Nikt się niczego niepokojącego nie dopatrzył.
Jedynie badanie krwi wykazało podwyższone OB, ale to żaden trop. Lekarze
podejrzewają u dziewczyny chorobę genetyczną.
- Zostałam zbadana pod kątem trzech chorób genetycznych i również nic
nie wyszło – relacjonuje Anna Szropa. - Będą mnie diagnozować pod
kątem kolejnych.
Ania po domu porusza się przy pomocy balkonika. Ale czasem bywa tak, że
nie potrafi zrobić nawet kilku kroków. Ma ataki padaczki. Wymaga
całodziennej opieki.
- Dlatego musiałam zrezygnować z pracy w sklepie – mówi pani Ewa.
- Przez pierwsze tygodnie zostałyśmy dosłownie bez środków do życia.
Teraz mamy pomoc z OPS – u, 440 zł na miesiąc.
Ania, aby dojść do pełnej sprawności, musi być rehabilitowana.
- Pan rehabilitant przyjeżdża do mnie prywatnie codziennie –
wyjaśnia dziewczyna. - Przez ten czas bardzo mnie usprawnił, wykonał
mnóstwo pracy. Na początku wiele trudności sprawiało mi nawet ruszanie
głową. Ale dzięki rehabilitacji jest już ok.
Jednak niemal każdego dnia pojawiają się małe, drobne objawy, które
wskazują, że Anię czeka długa walka z niemocą.
- A to powieki mi opadają i nie mogę ich powstrzymać, a teraz mam
lekki niedowład rąk – mówi. - Cierpną mi ręce i trudno je
podnieść.
Póki lekarze nie stwierdzą, co dokładnie Ani jest, nie może się ona
ubiegać o grupę inwalidzką i rentę.
Nie
zostali sami
W tych dwóch historiach pozytywne jest to, że sąsiedzi i znajomi nie
zostawili w trudnych chwilach Ani oraz Błażejka.
Pieniądze na leczenie i rehabilitację Ani zbierane były w kościołach w
Chocianowicach i Lasowicach Małych, a także
w chocianowickiem sklepie. Znaleźli się również ofiarodawcy, którzy
zakupili drewno i węgiel dla rodziny.
- Dziękuję wszystkim, którzy wspierali mnie w tych trudnych chwilach
i duchowo, i materialnie – mówi Ania. - Jestem wdzięczna mamie,
która całkowicie mi się poświęciła, wujkowi, na którego zawsze mogę
liczyć, panu fizjoterapeucie Konradowi Domagale, sąsiadom, znajomym i
wielu anonimowym ludziom, o których nawet nie wiem, że mnie wspierają.
W niedzielę 7 grudnia w Chocianowicach odbędzie się tradycyjny już
kiermasz bożonarodzeniowy. Rozpocznie się o godz. 15.30 w Starej
Karczmie, a później przeniesie do miejscowej szkoły.
- Będzie można kupić piękne ozdoby świąteczne, pierniki, ciasto i
kawę – mówi Wioleta Woźny, jedna z organizatorek imprezy. -
Zaplanowane są również atrakcje muzyczne w ramach projektu „Wioska
muzykantów” oraz taneczne, a także kulinarne,
w tym darmowy bigos. Oprócz tego będzie zupa ognista, pieczone kiełbaski
i coś na rozgrzewkę.
Również mieszkańcy Bąkowa przygotowują akcję pomocy Błażejkowi. Aneta
Małysa, Justyna Ślusarczyk, Wioletta Ligudzińska
i Urszula Barowska codziennie przez kilka godzin w szkolnej świetlicy
robią stroiki, choinki, bombki, wieńce adwentowe i inne cacka. Będzie je
można kupić w niedzielę 7 grudnia przed mszami w kościele parafialnym, a
są one odprawiane o godzinie 8.00 i 11.00. Będzie też ciasto i kawa.
- Pieniądze na zakup materiałów do ozdób otrzymałyśmy od szkoły,
dzięki życzliwości pani dyrektor Ewy Leszczyńskiej oraz Rady Rodziców
– mówią panie. - Już przychodzą do nas mieszkańcy Bąkowa i kupują to,
co zrobiłyśmy. Odzew jest bardzo duży. Nigdy dotąd nie zdarzyło się, by
jakieś dziecko w naszej wiosce tak ciężko zachorowało. Dlatego
mobilizujemy się maksymalnie, by pomóc Błażejkowi. Chcemy, by uśmiech
wrócił na jego buźkę.
Natomiast 8 grudnia o godz. 17.00 w świątyni w Bąkowie zostanie
odprawiona msza święta za zdrowie Błażejka. Po mszy wystąpi chór gospel
z Młodzieżowego Domu Kultury oraz dzieci z kluczborskich szkół. Datki
złożone przez uczestników mszy
i koncertu zostaną przeznaczone na leczenie chłopca.
Również miejscowy LZS, w którym gra tata chłopczyka, organizuje pomoc
dla małego pacjenta.
Pieniądze i to duże rodzinie Michalskich na pewno będą potrzebne.
Dojazdy do Wrocławia, a także leki – zwłaszcza przeciwgrzybiczne – w
sumie kosztują majątek.
- Koszt kuracji przeciwgrzybicznej to sto złotych dziennie –
wyjaśnia Aleksandra Michalska. - My również dziękujemy za wszystko.
Świadomość, że tyle ludzi o nas myśli, tyle ludzi nas wspiera
pieniędzmi, energią i modlitwą, naprawdę podnosi nas na duchu. Do tej
pory to my staraliśmy się pomagać potrzebującym, teraz liczymy na pomoc
innych. Ale robimy to dla naszego synka, od którego nic cenniejszego nie
mamy.
Ani i Błażejkowi postanowił też pomóc powiat kluczborski. W starostwie
rozprowadzane są kalendarze wraz cegiełkami będącymi formą darowizny na
rzecz chorych.

Oprac. M.Kluf
Archiwum wydarzeń:
2002 |
2003 |
2004 |
2005 |
2006 |
2007 |
2008 |
2009 |
2010 |
2011 | 2012 |
2013 |
2014 |