|
4.12.2014
Z Anną Głogowską o pasji
Podczas ostatniego turnieju Grand Prix Polski Senior mieliśmy okazję
spotkać się i porozmawiać z prowadzącą ten turniej
Anną Głogowską znaną z telewizyjnych tanecznych programów.
Tancerka, którą oglądaliśmy też jako "Sukces" przyjechała do Kluczborka
poprowadzić turniej na zaproszenie starosty Piotra Pośpiecha i Jarosława
Marca, prezesa Stowarzyszenia Miłośników Tańca "Sukces". Prowadziła go z
tą samą naturalną energią
i nieudawaną empatią co w programie. Bo taka jest Anna Głogowska.
Na potrzeby wywiadu dla lokalnych mediów rozmawiamy o jej karierze.
Wymienia jednym tchem poszczególne jej etapy, nazwiska nauczycieli.
- Dryg do tańca pojawił się już w przedszkolu.
A pasja, chyba wtedy kiedy zobaczyłam, że to wywołuje reakcję, radość u
widza, nawet jeśli tym widzem była mama, babcia, czy pani przedszkolanka.

Pierwsze poważne taneczne kroki stawiała na parkiecie małego Osiedlowego
Domu Kultury w jednej z warszawskich dzielnic,
a szczytem jej marzeń i dużym wydarzeniem - jako dziecka - był wtedy
występ na festynie. Potem latach treningów
w osiedlowym klubie, zaczęła tańczyć taniec nowoczesny u Agustina
Egurolli, kiedy ten nie był jeszcze najpopularniejszym choreografem w
kraju. Trenowała też w znanym warszawskim klubie "Stodoła". Była tak
pochłonięta tańcem, że współczujące uwagi znajomych: "Biedna jesteś, że
tyle musisz ćwiczyć" zwyczajnie ją irytowały. Taniec był jej równie
niezbędny jak jedzenie czy oddychanie. Taniec ją cieszył. - Tak się
czujesz, kiedy w tym co robisz jest pasja. Twoja, autentyczna,
nienarzucona, niewydumana przez rodziców czy otoczenie - podkreśla Anna
Głogowska.
Obserwując siebie i tych, którzy w tańcu znaleźli sposób na życie,
osiągnęli sukces uważa, że tylko prawdziwa pasja łagodzi stres, pompuje
wciąż od nowa zapasy wytrwałości, tak że nic nie jest w stanie amputować
entuzjazmu. Ani zbyt długi brak oczekiwanych sukcesów, ani koszt stroju
czy pary butów, równy połowie domowego budżetu.
Żeby
zarobić na stroje, na coraz droższe lekcje z coraz lepszymi trenerami
Ania Głogowska (nie ma nic przeciwko zdrabnianiu imienia) imała się
różnych zajęć, uczyła tańca - co oczywiste, ale pracowała też w
introligatorni, dorabiała sortowaniem róż. Wiedziała po co.
Jej ówczesny partner taneczny Marcin - przerwał studia i sprzedał
komputer, Ania zapożyczyła się na 3 lata - żeby w tańcu towarzyskim
mogli iść dalej.
- Po drodze był mały kryzys. Łzy i pytanie: czy
to dobra droga, jeśli mamy talent i dajemy z siebie wszystko, a miejsce
na podium nas omija - wspomina tancerka.
- Sukces przyszedł i to można powiedzieć fartem,
bo na jednym
z turniejów zwycięzcy poprzedniej edycji nie wystąpili. Od tamtego
zwycięstwa - ten tzw. fart nas nie opuszczał, ale i my nie opuszczaliśmy
się w treningach.
Stąd zasłużone zwycięstwa w coraz poważniejszych turniejach -
mistrzostwach świata w USA i tytuł Mistrzów Europy. A w końcu udział w
TVN-owskim "Tańcu
z Gwiazdami", do którego przepustką oprócz castingu było posiadanie
przez tancerzy tytułu mistrza Polski. Wraz z popularnością programu
rosła popularność tancerzy i tańca w Polsce, co ją bardzo cieszy.
Taniec otworzył jej drogę do teatru, którym jest zafascynowana. W tej
chwili układa nawet choreografię scen mówionych. Nadal uczy tańca. Rolę
prowadzącej taneczny program przyjęła jako nowe wyzwanie, choć nie bez
wątpliwości. Jak się w niej widzi w tej roli? -
Rozumiem tych, którzy walczą na parkiecie, wiem co czują, bo byłam na
ich miejscu. Mocno im kibicuję i przeżywam występy. Natomiast moją rolą
jako prowadzącej jest po prostu być sobą - dodaje.
Dziś mówi młodym tancerzom: determinacja, wytrwałość, pasja i trochę
szczęścia - to podstawa. A pasja jest wtedy, gdy potrzeba robienia tego
co się lubi, a wręcz kocha - jest większa od rozumu. To ważna wskazówka,
szczególnie dla tych, którzy - obojętnie, w jakim wieku, zadają sobie co
chcieliby naprawdę robić w swoim życiu.
Oprac. M.Kluf
Archiwum wydarzeń:
2002 |
2003 |
2004 |
2005 |
2006 |
2007 |
2008 |
2009 |
2010 |
2011 | 2012 |
2013 |
2014 |