|
25.03.2015
Dyktando z hinduskim maharadżą
"Hinduski maharadża, kruczoczarny jerzyk, czy arcyprzystojny
pół-Indianin" - to tylko część ortograficznych pułapek w tekście
XI Rejonowego Dyktanda, z którym zmierzyli się gimnazjaliści z trzech
powiatów. W tym roku w szranki stanęło 29 osób z 12 gimnazjów.

Finał konkursu zorganizował Powiatowy Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli w
Kluczborku i Iwona Iwona Baldy – doradca metodyczny nauczycieli języka
polskiego w tym ośrodku.
Wszyscy dzielnie walczyli z bykami. Tekst dyktanda nie należał do
najłatwiejszych. Jury prawie dwie godziny sprawdzało prace, a
uczestników zaproszono na projekcję filmu.
Oto najlepsi:
I miejsce: Karolina Wieczorek – PG w Radłowie
II miejsce : Adam Lipka – PG w Praszce
III miejsce: Kinga Triebert – PG w Bogacicy

Laureaci otrzymali nagrody ufundowane przez: Bank Spółdzielczy w
Wołczynie, CUPROD Sp z o. o., GWO i Wydawnictwo STENTOR.
Gratulujemy zwycięzcom i zapraszamy za rok!
A oto tekst dyktanda, z
którym zmagali sie uczestnicy:
Karnawałowe szaleństwa
Po dwuipółmiesięcznych przygotowaniach oto nadeszło wydarzenie, o którym
od dawna wszyscy mówili. Wspaniała orkiestra dyrygowana przez
arcyprzystojnego pół-Indianina obwieściła donośnym głosem rdzawozłotych
trąb rozpoczęcie karnawałowego balu przebierańców. To już piętnasty taki
bal w historii naszego miasta. Rokrocznie jest on organizowany
w pięknym gmachu filharmonii. Jak zwykle, zgodnie z piętnastoletnią
tradycją, bal otworzył prezydent naszego miasta wraz ze swoją przeuroczą
małżonką. Na tym balu państwo prezydentostwo wystąpili w
superoryginalnych kostiumach rodem
z Czarnego Lądu. Prezydent przeistoczył się w murzyńskiego szamana.
Spowity jest w powłóczystą jaskrawoczerwoną szatę
w zabawne czarno-żółte esy-floresy. Jego małżonka jest natomiast
przebrana za afrykańską księżniczkę. Jej strój składa się
z minisukienki utkanej z ciemnozielonych liści trzciny, uzupełniają go
nad wyraz piękne bransolety i naszyjniki z kości słoniowej. Jak szepcze
się w kuluarach, prezydent z małżonką swój hebanowy kolor skóry
osiągnęli, zużywając dziewięć tubek superwydajnej pasty „Kiwi”.
Inni uczestnicy balu również prezentują się wspaniale. Na przykład
państwo aptekarzostwo przebrali się za leśne ptaki. On nosi kostium
kruczoczarnego jerzyka, ona – rdzawo-brunatno-biało-czarnej sójki.
Młodziutka pani doktor w krąg roztacza czar pół kobiety, pół syreny. Jej
wspaniały srebrnostalowy ogon pięknie skrzy się w świetle jasno
płonących żyrandoli. Równie wspaniale prezentuje się dziennikarz
miejscowej popołudniówki. Przebrał się on za hinduskiego maharadżę. Jego
kremowa żorżetowo-jedwabna szata ozdobiona jest chabrowym haftem.
Nie sposób wyliczyć tu wszystkich kostiumów. Mieszkańcy naszego miasta
prezentują się w nich przewspaniale, są w nich wprost nie do poznania.



Oprac. M. Kluf
Archiwum wydarzeń:
2002 |
2003 |
2004 |
2005 |
2006 |
2007 |
2008 |
2009 |
2010 |
2011 | 2012 |
2013 |
2014 |