|
Potyczki ortograficzne
Dwudziestu
ośmiu gimnazjalistów wzięło udział w VII Dyktandzie Powiatowym
zorganizowanym przez polonistkę Iwonę Baldy i Powiatowy
Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli, w Zespole Szkół Ogólnokształcących w
Kluczborku.
Z tekstem dyktanda zmierzyli się uczniowie z dwunastu szkół - z Olesna,
Rudnik, Praszki, Kluczborka, Chocianowic, Radłowa, Gorzowa Śląskiego,
Kujakowic Górnych, Bogacicy oraz Wołczyn. W tym roku nie było tekstu bez
błędu. Rekord to dwadzieścia "byków". Najmniej, bo tylko cztery miała
zwyciężczyni dyktanda Zuzanna Lukas z Publicznego Gimnazjum w Rudnikach,
drugie miejsce zajął Jakub Jura, z tej samej szkoły. trzecie - Justyna
Zalwert z PG nr 5 w Kluczborku, a czwarte -
Katarzyna Pałyga z PG w Praszce.
A oto jury VII Dyktanda Powiatowego: Beata Rasztar (GP Rudniki), Beata
Cieślak (PG Gorzów Śląski), Ewa Wiecha – Jung (PG nr 2 w Oleśnie), Anna
Bobowska (PG nr 3 w Kluczborku), Małgorzata Krysiak (PG w Praszce) oraz
Wioleta Niedźwiecka (PG nr 5 w Kluczborku). Organizatorem dyktanda był
Powiatowy Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli w Kluczborku.
Tekst dyktanda publikujemy niżej.
Pozostali uczestnicy dyktanda: Zuzanna Hanzel, Sebastian Kubacki (PG nr
2 w Oleśnie), Elżbieta Maćczak, Adam Siwik (PG w Praszce),
Anna Buła, Karolina Kędzia (PG nr 5 w Kluczborku), Monika Wancel, Robert
Nowak (PG nr 3 w Kluczborku), Martin Prochota, Jakub Kinder (PG w
Chocianowicach), Elżbieta Wengel, Jolanta Wengel (PG w Radłowie),
Aleksandra Pietrzak, Martyna Wilhelm (PG w Gorzowie Śląskim), Justyna
Klimek, Dorota Bieniek (PG w Kujakowicach Górnych), Brygida Zawadzka,
Patrycja Marud (PG nr 2 w Bogacicy), Zuzanna Markowicz, Aleksandra
Pachołek, Michalina Stańska (PG nr 1 w Kluczborku), Aleksandra
Zdaniewicz, Alicja Lesiak, Igor Staszewski (G-LZS w Wołczynie).

Zachęcamy do zmierzenia się z tekstem dyktanda.
Przeprowadzka
urzędników
Eh, do niedawna były to mrzonki, ale dziś marzenia się ziściły. To
naprawdę żadna fatamorgana, lecz arcyważne wydarzenie, które, notabene,
przepowiedział pewien eksprzewodniczący. Mitrężył jednak z tą niebłahą
sprawą zbyt długo.Urzędnicy Bielan, rozsiani po całej dzielnicy,
otrzymali w końcu wymarzony budynek. Pewna
ponadczterdziestopięcioipółletnia urzędniczka bezustannie chichocze ze
szczęścia, gdyż była odpowiedzialna za międzydzielnicowe kontakty.
Wnętrze nowo wybudowanego gmachu imponuje, ponieważ wszystko jest w
supergatunku , nie żadne barachło czy zapchajdziura. Glazura w śliczniutkie
cętkowane esy-floresy, ażurowe ściany. Miło popatrzeć na wystrój
utrzymany w biało-czerwono-zielono-żółtej kolorystyce i na
te ozdoby w kształcie gżegżółek. Wszystko okazyjnie kupione za bezcen.
Burmistrz zawczasu przemyślał każdy szczegół. Hieronim miał dosyć
gnieżdżenia się w obskurnych klitkach, rozsianych po całych Bielanach.
Od przedwczoraj wszelka chandra zniknęła, teraz burmistrz Hieronim chyżo
co dzień podąża do pracy. Wskutek ostatnich zmian półdrwiąco patrzy na
anachronicznego, gruboskórnego i małodusznego kolegę, który mimo że jest
pracoholikiem, okazał się krótkodystansowcem w konkurencji z Hieronimem.
Zwycięstwo odnieść można tylko dzięki dalekosiężnym inwestycjom
poprzedzonym odpowiednim, kilkudziesięciostronicowym biznesplanem. Co
niemiara trzeba się przy tym naharować. Niechże ktoś spróbuje tak
popracować, rozejrzy się wkoło i doceni Hieronima, który nie zhańbił się
żadnym błędem. Najkrócej mówiąc, supernowoczesne królestwo burmistrza
okazało się godne urzędnika Unii Europejskiej, a wykonawstwo
gmachu wzbudza ogólny podziw mieszkańców województwa mazowieckiego.
/tekst Bielańskiego Dyktanda 2009 z drobnymi zmianami/
Monika Kluf
Archiwum wydarzeń:
2002 |
2003 |
2004 |
2005 |
2006 |
2007 |
2008 |
2009 |
2010 |
2011 |