|
|
|
|
|
|
|
15.03.2016 800 udzielonych porad rocznie
-
Ludziom trzeba pomagać, zwłaszcza, że umowy kupna sprzedaży są
skomplikowane - mówił swego czasu Janusz Kuliberda Powiatowy
Rzecznik Konsumentów w obszernym wywiadzie dla Nowej Trybuny Opolskiej.
15 marca obchodzimy Światowy Dzień Konsumenta.
A my
przypominamy wywiad o jego pracy na łamach Nowej Trybuny Opolskiej.
Oprócz udzielania porad konsumentom (średnio ok. 800 rocznie),
odpowiedzi na najczęściej zadawane przez Klientów pytania można znaleźć
na naszej stronie
-
Jestem hybrydą. Kimś kto jest połączeniem tych trzech ról. Przede
wszystkim chyba jednak psychologiem. Inaczej nie można dobrze wykonywać
tego zawodu, bo ludzie którzy do nas przychodzą, są zwykle pod wpływem
emocji, mają poczucie krzywdy, a także boją się, że spotka ich coś
złego. Ale wystarczy zorientować się w sytuacji, aby uspokoić, że sprawy
nie mają się źle -
Jedna Pani chodzi przychodzi do mnie od kilku lat. Zwykle z coraz to
nowym kłopotem. Wiem, że syn jej wyjechał za granicę, ale nie wymeldował
się i pozostawił tu spore długi. Kiedy komornik się o nie upominał,
poznaliśmy się po raz pierwszy. Wówczas udało się zareagować i egzekucja
komornicza z majątku matki, bo w jej domu jest zameldowany syn, była
bezskuteczna. Wiem, że tej kobiecie jest wciąż bardzo ciężko, ma fatalną
sytuację materialną, ledwo ciągnie koniec z końcem. No i ma też długi -
wynikające chociażby z krótkoterminowych pożyczek. Nie ma szans, aby
starsza, osamotniona osoba, która żyje z dnia na dzień, mogła się
rozeznać w kruczkach prawnych i w treści wszystkich pism, jakie do niej
przychodzą, a co rusz dostaje jakąś decyzję: a to sądową, a to
administracyjną. Trzeba być czujnym. Ustaliliśmy, że będzie mnie
odwiedzać raz na jakiś czas i przynosić teczkę dokumentów, wszelkiej
korespondencji. -
I właśnie wyszła ode mnie bogatsza o 17 tys. zł. Przeglądamy papiery i
widzę dość świeże pismo - orzeczenie sądu -
Oczywiście. Nawet jak konsument przyjdzie do mnie pierwszy raz, to
trzeba zdobyć zaufanie jak najszybciej. Tym bardziej, że przychodzą
osoby starsze, schorowane, osamotnione... (...) Jest taki pan Zbyszek
(imię zmienione - od red.) Ma 70 lat, jest nieco zniedołężniały, również
pod względem umysłowym. Widać, że nie ogarnia tych wszystkich przepisów
i klauzuli, które czyhają na nas na każdym kroku. Zresztą... kto obecnie
je w stu procentach ogarnia? No więc miał podpisaną umowę -
Tego człowieka nie można było zostawić samego sobie. Nie można było go
odesłać. To usprawiedliwia moje pozaustawowe zachowanie. -
Marzec jest specyficznym miesiącem. Napisałem już 40 sprzeciwów do
nakazów zapłaty w postępowaniu upominawczym -
Różnie. Jednej pani dałem na przykład moje pisemne oświadczenie, że
jeśli nie uda mi się pomyślnie załatwić jej reklamacji, zapłacę
równowartość reklamowanego towaru. To było 490 zł. – Pani od początku była sceptycznie nastawiona, nie wierzyła, że uda się wygrać. Powtarzała, że nie ma szans i że ja też niewiele zdziałam, bo przecież za firmą, do której zwracaliśmy się z reklamacją produktu, stoi cały sztab prawników, a ja jestem sam. Dałem jej oświadczenie, jedyne takie w mojej praktyce. To nie była brawura. Byłem po prostu pewien swej wiedzy i tego, że reklamacja zostanie uznana. I została uznana.
-
Jestem prawnikiem i wiem, że należy się kierować zasadą: dura lex, sed
lex, a więc twarde prawo, ale prawo. Ta rzymska zasada prawnicza wyraża
absolutną nadrzędność norm prawa i przepisów, bez względu na ich
uciążliwość. -
Przez wiele lat studiowania prawa i jego praktykowania nie słyszałem o
duchu prawa, tylko o jego literze. I trzymam się litery prawa. Co nie
znaczy, że nie pomagam ludziom. -
No właśnie przerwijmy na chwilę. Dzwonią moi konsumenci. -
Dokładnie, mam tych spraw tyle, ile reklamacji butów, a nawet więcej.
Umówiłem się, że mój konsument przyjdzie po gotowy już sprzeciw,
pozostanie potem wysłać list. Nawet kopertę zaadresuję. -
Dotyczy to głównie obrotu używanymi samochodami. Uważam, że jest z tym
spory problem, ale wina leży także po stronie nabywców. Otóż kolejna
zasada prawna mówi o tym, że przy zawieraniu umów, obie strony powinny
zachować należytą staranność. Jeśli ktoś kupuje używane auto i nie
zwraca uwagi na stan techniczny tego samochodu, nie chce przeprowadzać,
nawet na swój koszt, badań technicznych, a to wydatek raptem 50 zł, to
do kogo ma mieć pretensje, że kupił auto do remontu? Przecież wiedział,
że kupuje samochód z przeszłością, być może powypadkowe. Kupił więc z w
ciemno, a następnie chce się wycofać z transakcji. Tego nie da się
załatwić (...) -
Pozytywna, bo konsumenci zyskali jeszcze większą ochronę swoich praw.
Najważniejsze zmiany to wydłużenia prawa do odstąpienia od umowy
zawartej poza lokalem przedsiębiorcy lub na odległość z 10 do 14 dni,
oraz wymóg uzyskania wyraźnej zgody konsumenta na wszelkie dodatkowe
płatności. Poza tym konsument, który kupi wadliwy produkt, składając
reklamację może sam wybrać między naprawą, wymianą, obniżeniem ceny a
odstąpieniem od umowy. Ale jest też pewna sprzeczność.
Archiwum wydarzeń:
2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 |
|
|
2007 © Starostwo Powiatowe w Kluczborku |